W sali wystawowej Muzeum Częstochowskiego zebranych gości powitał Janusz Jadczyk, dyrektor Muzeum Częstochowskiego. O samej ekspozycji opowiadała Elżbieta Miszczyńska, kierująca Działem Etnografii. Oprócz tego był krótki wykład Mariusza Szmerdta dotyczący malarstwa sumi-e oraz pokaz malowania tuszem. Autor wystawionych prac zaprezentował bardzo popularny motyw malarstwa tuszowego, a mianowicie bambusy. Po swoim pokazie zachęcał przybyłych gości do spróbowania swoich sił w tej dziedzinie, ale chętnych nie było. Sam przewodniczący KKJ był gotów coś namalować, ale.... nie chciał robić "konkurencji" bohaterowi i oddał tą możliwszy innym. w końcu sam wiele takich praca namalował. Szkoda, że nikt z tej możliwości nie skorzystał. Mimo to ludzie z ciekawością dotykali papieru ryżowego i innych utensyliów malarskich.
Na wystawie można zobaczyć eksponaty ze zbiorów Muzeum Sztuki i Kultury Japońskiej MANGGHA w Krakowie, Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie, eksponaty Agnieszki Muramatsu oraz prace malarskie Mariusza Szmerdta.
Do sali przechodziło się przez bramę torii - robiła wrażenie, choć odbiegała od tradycji. Na samym środku sali utworzony był pokój w tradycyjnym domu japońskim i kącik do ceremonialnego parzenia herbaty. Pokoik może zbyt "ciężki" a surowa, zewnętrzna konstrukcja trochę kłóciła się z przepięknymi kimonami, które stały po obu stronach sali wystawowej. Znaleźć można także wachlarze będące małymi dziełami sztuki, elementy ubioru, czarki do herbaty, gry czy lalki japońskie w kimonach. Na ścianach reprodukcje i fotografie pokazujące życie w Azji Południowo-Wschodniej sprzed ponad 100 lat. Ekspozycję dopełniają dużego formatu prace malowane tuszem wspomnianego Mariusza Szmerdta oraz warsztat artysty. Dostępny był także folder autorstwa Agnieszki Ciuk z muzeum, który opisywał rolę kobiety w kulturze Japonii.
|
|
|
|
|
|
Wszystkie zdjęcia dostępne TUTAJ
Na koniec krótkie rozmowy z autorem tuszowych prac, wymiana uwag i spostrzeżeń. Z wystawy wyszedłem jako jeden z ostatnich. I chociaż wystawa jest niewielka to warto było przejechać prawie 100 km by po raz kolejny poczuć klimat Kraju Kwitnącej Wiśni a przy tym poznać ciekawych ludzi, których znało się tylko z publikacji w Internecie. Wystawa potrwa do końca czerwca.
Mariusz