To była mroczna i upiorna noc. Kiedy na wieży kościelnej wybijała godzina 18, otwarto wrota zamku Draculi. To właśnie tam odbyło się nasze mroczne halloween`owe spotkanie. Przybyły tylko cztery osoby. Każdy pokazał swoje nowe oblicze. Były czarownice, wampiry i inne straszydła. Reszta - zapewne ze strachu, wolała pozostać w domu, bo kto wie, kogo można spotkać tej tajemniczej nocy na dworze.
W otoczeniu pająków, nietoperzy, szkieletów i trupich czaszek zasiedliśmy do zastawionego stołu. Tradycyjnie były trupio-białe ryżowe robaki, krwista pasta fasolowa, szatkowany kapuściany mózg i sałatka z różnych cmentarnych smakołyków. Zajadaliśmy się ze smakiem popijając przy tym świeżo utoczonej krwi o smaku owocowym. Nie obyło się bez grobowych opowieści zza światów. Poznaliśmy tajemnicze miejsca i zwyczaje tam panujące, gdzie zwykły śmiertelnik nie ma dostępu J Były też pająki z origami, japońskie kaligrafie i wiele mrocznych zdjęć.
Po kilku godzinach udaliśmy się na nocny spacer odwiedzić sanatorium pod klepsydrą. Śnieżnobiała mgła spowijała tereny wokół dworu. Mijający nas ludzie, na nasz widok jakoś ziewnie się zachowywali. Wytrzeszcz oczu, palpitacje serca, zatrzymany oddech, strach w oczach… Ciekawe dlaczego? Inni zaś, trąbieniem samochodowych klaksonów, miło nas witali. A może to współczesny rodzaj egzorcyzmów, żeby przepędzić straszydła. Centrum miasta należało do nas. Niedługo dotarliśmy na miejsce. Skrzypiąca cmentarna brama sama się otworzyła zapraszając nas do środka. Stopień po stopniu szliśmy ciemną alejką drzew. Wokół nas roztaczał się przepiękny widok: kamienne grobowce, wieńce kwiatów, pogrzebowe szarfy powiewające na wietrze, zapalone znicze i cisza, która tańczył razem z mgłą. Jedynie gdzieś zza grobów dochodziły dziwne jęki i piski a konary drzew zamieniały się w leśne straszydła.
Więcej zdjęć TUTAJ |
To był nasz ostatni punkt nocnego programu. Przed północą każdy z nas musiał być w domu, aby uwolnić się od magicznych zaklęć i wrócić do normalności. Jeśli ktoś nie zdążyłby wrócić na czas, musiałby kolejny rok spędzić na cmentarzu, w postaci w jaką się zamienił, błąkając się i strasząc przechodniów. Na szczęście wszystkim się udało wrócić, choć niektórzy pewnie by jeszcze zostali…
Halloween na długo pozostanie w naszej pamięci.
Mariusz - (Czarek)
