Pierwsza sobota grudnia (3.12.2011) i kolejne spotkanie KKJ. I tym razem nie obyło się bez niespodzianek. Były już alarmy, zabrano nam stoliki a tym razem zamknięto nam salę skąd braliśmy potrzebne rzeczy lub mieliśmy tam spotkania, a klucza brak. Teraz potrzebnym był czajnik – bo jak przeprowadzić ceremonię herbacianą bez gotowanej wody. Czy takie niespodzianki staną się tradycją na naszych spotkaniach? Oby nie. Niespodzianki mogą być, ale miłe i bez szkody dla spotkań.
Rozpoczęła się burza pomysłów, do kogo zadzwonić, kto ma blisko znajomych a może obejdziemy się bez czajnika i będziemy pić herbatę na „sucho”. Oliwia znalazła klamkę do zabarykadowanych drzwi. Choć i to nie było gwarantem, że będą one otwarte. Spróbowaliśmy. Były otwarte, ale za drzwiami kolejna barykada do pokonania. Na szczęście udało się i ją pokonać i zdobyć czajnik. Teraz mogliśmy rozpocząć spotkanie, którego tematem przewodnim było – „Chado – droga herbaty”.
Na początek obejrzeliśmy prezentację jak wygląda cała ceremonia herbaciana, poznaliśmy nazwy poszczególnych akcesoriów i obiektów. Niestety z przyczyn technicznych – złośliwość rzeczy martwych - nie udało nam się obejrzeć filmu pokazującego przebieg ceremonii. Film i tekst dostępne są w sieci.
Po krótkim wprowadzeniu przeszliśmy do praktyki. Na wstępie zabraliśmy się za mielenie zielonej herbaty w młynku (pamiętającego miniony system). Na wcześniej przygotowanym stanowisku obejrzeliśmy pokaz jak powinna wyglądać taka ceremonia (choć i tu zdarzały się błędy a i akcesoria były swojskiej roboty), a następnie każdy z nas próbował jej się nauczyć i powtórzyć. Do ideału wiele nam brakowało, ale można powiedzieć, że stworzyliśmy swój własny rytuał patrzenia herbaty. Część osób przygotowywała herbatę inni ją spijali. Jedni i drudzy mieli szerokie uśmiechy na swoich twarzach. Może ta herbatka tak działała J Dobry humor nas nie opuszczał.
Więcej zdjęć TUTAJ |
Były dekoracje, między nami unosił się aromat świeżo parzonej herbaty, a wszystkiemu towarzyszyła orientalna muzyka, która tworzyła miłą atmosferę. Choć przez chwilę mogliśmy zapomnieć o codzienności i przenieść się myślami w dalekie strony Japonii. Mam nadzieję, że przy nadarzających się okazjach będziemy prezentować ceremonię parzenia herbaty i przy tym świetnie się bawić.
Mariusz (Czarek)