18.07.2013 - Klub Kultury Japońskiej w Bełchatowie
zakończył swoją działalność

i nie ma swojej kontynuacji w żadnej innej formie.

sobota, 14 kwietnia 2012

Hanamatsuri w KKJ

          "(…) wewnętrzną naturą pięciu skandh jest Pustka. Forma jest Pustką, ale Pustka jest formą. Pustka nie jest inna niż formy, a formy nie są inne niż Pustka . (…) Kiedy w Umyśle nie ma przeszkód, żadnych przeszkód, żaden lęk nie istnieje. Całkowicie poza złudnymi myślami. To jest Nirwana (…)"- to fragment Sutry Serca, który stał się myślą przewodnią sobotniego klubowego spotkania – 14.04.2012. Przemierzając kalendarz japońskich świąt i festiwali tym razem czas przyniósł nam Hanamatsuri – Festiwal Kwiatów, a całe spotkanie odbyło się w klimacie japońskiego buddyzmu zen – drugiej po shinto religii Japonii.

          Tym razem sala klubowa stałą się japońskim zendo. W wystroju sali dominowała monochromatyczna kolorystyka. Było dużo czarnego, granatu i białego. Jedynym kolorowym akcentem wystroju był buddyjski ołtarz - bustudan (jap. 仏壇), skomponowany według prawideł zen. W centralnym miejscu obraz Buddy w otoczeniu białych kwiatów, świecy i kadzidła. Kwiaty to pomost do kontemplacji nietrwałości ciała; świece są zapalane, aby symbolizować światło Dharmy, które każdy powinien znaleźć w swoim sercu, by rozpraszało ciemność skalań natomiast kadzidło ma przypominać, że światło Dharmy można odnaleźć dzięki dobremu postępowaniu, które wiele razy było chwalone przez Buddę. A wszystkiemu towarzyszyło osiem kwiatów lotosu z origami – symbolizujące Szlachetną Ośmiostopniową Ścieżkę, która ma prowadzić do osiągnięcia nirwany, inne kwiaty nawiązujące do Hanamatsuri oraz kaligrafie. 

          Rozsiedliśmy się na środku sali i rozpoczęliśmy spotkanie od zapoznania się z prezentacją nt. obchodzonego święta Hanamatsuri, którą przygotował Mariusz (Czarek). Prezentacja do zobaczenia TUTAJ. Po niej wysłuchaliśmy Sutry Serca 般若心経 – po japońska i po polsku – którą recytują codziennie mnisi zen. A następnie po krótkim wprowadzeniu do medytacji przeszliśmy do zazen. Była to pierwsza medytacja jaką przeprowadziliśmy w klubie. Nie było to tradycyjne zazen, które powinno odbywać się w ciszy, gdyż wspieraliśmy się muzyką, pomagającą się wyciszyć i zrelaksować. 15-to minutowa medytacja bardzo szybko minęła. Później dzieliliśmy się wrażeniami. 

Więcej zdjęć TUTAJ
          Wyciszeni oddaliśmy się kaligrafowaniu enso – symbolu zen. Zaczęła się niezła zabawa. Mimo pełnego skupienia nie zabrakło śmiechu i komentarzy do powstających prac. Chociaż do idealnego koła wiele brakowało, to jak na pierwszy raz efekty pracy nie były takie złe. Na pozostałe, zaplanowane znaki kanji brakło już czasu, ale może innym razem znów wpadniemy w wir medytacji, kontemplacji pustki i stworzymy kolejne kaligrafie przesiąknięte duchem zen. 

Mariusz (Czarek)