Minął roczek działalności naszego Klubu. 7 lipca br., w największe letnie japońskie święto Tanabata – święto, gdzie spełniają się marzenia - odbyło się urodzinowe spotkanie KKJ. Były dekoracje świąteczne – gałązki wierzbowe zamiast bambusa z doczepionymi tanzaku (kartkami z życzeniami), były świąteczne stroje z motywami Japońskimi, był uroczyście nakryty stół z napojami i słodyczami. Nie mogło też zabraknąć urodzinowego tort. Tylko świeczki nie było, ale ratowaliśmy się zapałką.
Gdy wszyscy się zebrali, na wstępie spotkania zapoznaliśmy się z prezentacją (link) dotycząca święta Tanabata, którą przygotował i przedstawiła Mariusz. Następnie wysłuchaliśmy dwóch tradycyjnych piosenek związanych ze świętem. Piosenki te leciały później w tle całego spotkania, na przemian z tradycyjną muzyką japońską.
Kolejnym punktem spotkania było podsumowanie minionego roku kulturalnego, które przedstawił przewodniczący KKJ. Dużo się działo: m.in. 39 spotkań Klubowych i 17 imprez, w których Klub na różny sposób brał udział. (szczegóły w następnym poście)
| Więcej zdjęć TUTAJ |
Wreszcie przyszedł czas na tort, którego wszyscy nie mogli się doczekać. Wspólnie zgasiliśmy jedną zapałko-świeczkę, przewodniczący KKJ złożył wszystkim urodzinowe życzenia i przeszliśmy do ucztowania.
W trakcie „oczyszczania” stołu ze smakołyków, oglądaliśmy zdjęcia z rocznej działalności KKJ. Szczególne zaintereso- wania wzbudzały zdjęcia, które wcześniej nie były nigdzie publikowane. Była to okazja do wielu wspomnień i komentarzy.
W trakcie „oczyszczania” stołu ze smakołyków, oglądaliśmy zdjęcia z rocznej działalności KKJ. Szczególne zaintereso- wania wzbudzały zdjęcia, które wcześniej nie były nigdzie publikowane. Była to okazja do wielu wspomnień i komentarzy.
Najedzeni, napici i napełnieni wspomnieniami zakończyliśmy urodzinowe spotkanie, by teraz móc oddać się wakacyjnemu leniuchowaniu. Choć oficjalne spotkania KKJ ruszają dopiero od września to mam nadzieję, że w okresie wakacyjnym też znajdziemy czas na spotkania w gronie klubowiczów może nad wodą czy przy ognisku.
Mariusz